
Farma wiatraków w Zalesiu Śląskim – opinia czytelnika
Jak już wcześniej obiecaliśmy – wszyscy, którzy zechcą wypowiedzieć się na temat kontrowersyjnego tematu jakim jest planowana budowa siłowni wiatrowych w Zalesiu Śląskim – mogą napisać do nas a my ich wypowiedzi opublikujemy na naszej witrynie. Skontaktował się z nami pan Wojciech, który opierając się na własnym doświadczeniu, chce ustosunkować się do inwestycji planowanej na naszym terenie.
Poniżej treść nadesłanej wiadomości:
Na początek kilka słów o sobie. Współpracowałem z jedną z firm stawiającą wiatraki z północy kraju. Gwoli wyjaśnienia nie jestem przeciwnikiem wiatraków, ale… Wielkie dzięki dla Redaktora artykułu, który oddaje w pełni obawy ludzi, a i rzetelnie opisał plusy i minusy farmy wiatrowej. Wiatrak blisko domu. Pytanie dlaczego deweloperzy w pogoni za zarobkiem ustawiają blisko domów wiatraki. Jeden z prezesów Stowarzyszenia OZE niedawno powiedział w TV, że przyjęto minimalną odległość 500m. Pytam się kto przyjął? Pewnie Stowarzyszenie i deweloperzy. Kolejne pytanie, dlaczego nie 2350 m.? Nader często deweloperzy nie przestrzegają nawet tych 500 m. Są przypadki i 260 m. od domów. A oto odpowiedź.
Cała infrastruktura wokół wiatrakowa, którą trzeba wybudować, (drogi, instalacja elektryczna itd.) wymusza na inwestorach maksymalne oszczędności. Przy oddalonej inwestycji trzeba każdemu rolnikowi zapłacić za przewód umieszczony na jego polu, a tych właścicieli pól może być po drodze dużo. Praca dla miejscowej ludności jest mitem. Owszem drobne prace przy drogach i kopaniu rowów pod kable,ale to wszystko. Pospiech jaki często wymusza inwestor na lokalnych władzach np. plan zagospodarowania przestrzennego, wpływ farmy na środowisko – często pisany jest na kolanie, a inne dokumenty potrzebne do rozpoczęcia inwestycji są niekompletne a często nierzetelne. Zauroczeni łatwym wpływem pieniędzy do budżetu gminnego wójtowie,zapominają o konsultacjach społecznych. I tu jak zauważyłem występuje pewna prawidłowość. Jeśli wójt zrobi to nierzetelnie po cichu i uzna, że już wszyscy wiedzą i wszyscy się zgadzają na wiatrak to wtedy następuje coś nieoczekiwanego dla wójta, następują gwałtowne protesty. Bo dlaczego na polu Antka a nie u mnie itd. Włączają się ekolodzy ( ekoterroryści ), jak niektórzy nazywają. Sam wielokrotnie byłem nazywany terorystą. I tu kolejna prawidłowość. Tam gdzie zaczyna się inwestycja – są ludzie, którzy mają za zadanie monitorować internet i reagować na niepochlebne recenzje o wiatrakach, nie jest to regułą, ale…
Osobiście staram się rzetelnie podejść do tematu, ale piszą na mój e-mail ludzie, że chcą im postawić wiatrak 280m od domu i pytają co robić. Piszę prawdę o wiatrakach i wtedy włączają się w/w ludzie. O tyle przykre to, bo z nimi merytorycznie nie można pisać np. o szkodliwości wiatraków lub na prośby o ustosunkowanie się – nie reagują. Obrażają, czepiają się słówek… Po 3 latach pisania na temat szkodliwości blisko ustawionych wiatraków, takich ludzi nauczyłem się rozpoznawać już po pierwszym wpisie. A teraz o inwestycji w Waszej pięknej miejscowości. Patrząc na mapkę wietrzności IMGW i nie tylko, w Waszej miejscowości nie ma uzasadnienia ekonomicznego na postawienie farmy wiatrowej. Opieranie się na atlasie jest mylne, ponieważ jest to w zasadzie symulacja. Zysk ma tylko i wyłącznie inwestor – dotacje. Myślę, że może to być inwestycja dla inwestycji czytaj dotacji. Powszechnie wiadomo, że dotacje wkrótce się kończą a trochę czasu trzeba przy przygotowaniu inwestycji, stąd ten pośpiech inwestorów. Protesty w całym kraju świadczą o tym, że ludzie dojrzeli i prawda o szkodliwości wiatraków postawionych blisko domów dotarła do nich, stąd większy społeczny opór i świadomość o prawdziwych zagrożeniach – do czego i ja dokładam malutką cegiełkę.
Wojtek
16 stycznia 2011 r.
e-mail: ariel1953@interia.pl
Dziękujemy panu Wojciechowi za przedstawienie własnego zdania w tej sprawie. Czekamy na dalsze głosy czytelników.
